• Wpisów: 11
  • Średnio co: 137 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 21:15
  • Licznik odwiedzin: 1 618 / 1651 dni
 
szaleniec
 
Można zauważyć że coraz mniejsza populacja ludzi nie potrafi od tak wybaczyć człowiekowi. Obrażamy się o bzdury, a kiedy osoba która zawiniła przeprasza i tak jej nie wybaczamy.
Więc jak to jest?
Doszłam do wniosku że po prostu ludzie nie ufają już swoim BFF tak jak robili to ludzie kiedyś. Mamy ograniczone zaufanie do ludzi. Co 3 osoba jest zakłamana, fałszywa i to co jej powiesz idzie dalej, i dalej, i dalej aż w końcu o twoim największym sekrecie wiedzą wszyscy twoi znajomi.
Moje pytanie jest następując. Jeśli "podobno" całe nasze społeczeństwo jest katolikami to czemu nie potrafimy iść z ideą pana Boga o wybaczaniu? Mimo przylepki katolików nasz kraj nie jest takim krajem wyznaniowym. Pewnie większość osób jest ateistami w dzisiejszych czasach choć spotkałam się z przykładami ateistów, którzy uważają że są ateistami a tak naprawdę są niewierzący. Po prostu. Ateista uważa naukę za swoje bóstwo. Nie wierzą w rzeczy nie udowodnione naukowo.
Czemu nie potrafimy bezwarunkowo ufać? Czemu nie potrafimy wybaczać błachych przewinień? Otóż uważam że po prostu niektóre osoby często udają bliską osobę by:
a) coś osiągnąć,
b) wbić się w większe grono przyjaciół,
c) po prostu nie potrzebują prawdziwych przyjaciół.
Taka jest prawda. Jeśli naprawdę zależy nam na danej osobie to potrafimy wybaczyć widząc skruchę danego człowieka. Wybaczanie przecież nie jest taką trudną rzeczą by tego nie zrobić bo tak mu się chciało czy coś. Oczywiście wybaczyć nie znaczy całkowicie odpuścić przewinienia. Powolutku można o tym zapomnieć zalewając swój umysł lepszymi wspomnieniami. Czasami po wielkiej kłótni przyjaźń nawet jest dużo mocniejsza niż była przedtem.
Takie jest moje zdanie. Napiszcie co wy o tym sądzicie. :)
Pozdrowionka
Vicky...do następnego...

Nie możesz dodać komentarza.